Telewizja

ABC telewizji

Najczęściej to właśnie telewizja publiczna jest głównym powodem do narzekań. Dlaczego? W sumie jest biedna i to nie tylko w sensie dosłownym, ale i metaforycznym. Niestety nie może mieć tak dużych wpływów z reklam, jak telewizje prywatne, głównie dlatego, że w przeciwieństwie do nich jest „obciążona” misją. To znaczy, że musi się wywiązywać ze specjalnych zobowiązań, które narzuca na nią Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Poza tym, ciągle gdzieś się szamocze pomiędzy politycznymi zmianami, a jak wiadomo częste zmiany kierownictwa nie pomagają praktycznie żadnej firmie. Szkoda, że tak się dzieje, bo w ten sposób nie tylko telewizja traci reputację, ale i widzowi coraz częściej trudno pozostać wiernym TVP. W końcu zewsząd widzi nowe, lepsze i korzystniejsze oferty, jak wobec tego miałby pozostać przy tej, w której może liczyć tylko na stare, dobre, ale już nieco nazbyt dobrze znane filmy. Pozostaje mieć nadzieję, że planowana od dawna nowa ustawa medialna nareszcie coś zmieni na lepsze.

Prywatne telewizje są w Polsce w znacznie lepszej sytuacji niż telewizja publiczna. Mają tylko jeden feler. Mianowicie reklamy. Właśnie nasz ulubiony bohater wygłosił kluczową kwestię, w napięciu oczekujemy na odpowiedź ukochanej, a tu co? No oczywiście przerwa na reklamę. Zatem w spokoju możemy się udać do toalety. Możemy też zrobić kolację, a nawet wziąć szybki prysznic. Przy odrobinie pecha nawet to wszystko w czasie jednej przerwy. No cóż, może nie należy tego wcale traktować jak dopust boży? W końcu, gdyby nie te osławione reklamy, nie mielibyśmy wcale naszego ulubionego serialu. Nie ma rozwiązań idealnych i zawsze jest coś za coś. Telewizja daje nam za darmo naszych ulubionych bohaterów, a my za to oglądamy reklamy. No dobrze, bez przesady. Może bardziej pozwalamy na to, by były emitowane w czasie serialu. Kwestia tego, że tak naprawdę wcale ich nie oglądamy, niech pozostanie wątkiem pobocznym. W końcu reklamodawca wcale nie musi wiedzieć, że jako szanujące się panie domu, same potrafimy zdecydować co kupimy albo zrobimy na obiad.